Nic nie jem, codziennie ćwiczę, a nie chudnę!

[albo tyję od wody, powietrza i patrzenia na słodycze]


Dość często zdarza mi się słyszeć o przypadkach gdzie wszystko powinno być idealnie, a nie jest. Faktycznie sytuacja gdzie ktoś jest przekonany o swoim całkowitym oddaniu sprawie (nie je, a ćwiczy), próbując samodzielnie zredukować masę ciała, jest dość powszechna (no bo, nie oszukujmy się- brzmi jakby było świetnym pomysłem, co można więcej?).


Dlaczego długoterminowo takie postępowanie całkowicie się nie sprawdza? I jakie szkody może poczynić w naszym organizmie?


Planując wpis chciałam skupić się na ludziach zdrowych, ale za każdym razem gdy widzę posty o podobnej tematyce, w komentarzach poruszane są stany patofizjologiczne i/lub ich leczenie jako wyjaśnienie nadwagi/otyłości oraz niemożności zredukowania masy ciała. Krótko zaczniemy, więc od chorób, które MOGĄ UTRUDNIĆ, ale NIE UNIEMOŻLIWIAJĄ procesu redukcji. Problemem stanowi sytuacja gdy zaburzenia nie są leczone, są zaniedbywane lub początkowe etapy choroby, gdzie dopasowywana jest dopiero farmakoterapia. Pamiętajcie, że przy stałej kontroli lekarskiej, zmianie diety, stylu życia i odpowiedniej formie leczenia, można uzyskać prawidłowe stężenia hormonów (bo to właśnie hormony są zazwyczaj winowajcą) i zredukować masę ciała jak u każdej innej osoby. Mowa tu o:

Niedoczynności tarczycy

Niedoczynności przytarczyc

Zespole metabolicznym (który swoją drogą zazwyczaj wynika z nadwagi i otyłości)

Depresji, zaburzeniach dwubiegunowych, zaburzeniach odżywiania

Zespole Cushinga

Zespole policystycznych jajników

Zespole Steina-Leventhala

Stanach fizjologicznych jak menopauza, andropauza


Podobnie sytuacja wygląda jeśli chodzi o leki. Niektóre z nich UTRUDNIAJĄ, ale NIE UNIEMOŻLIWIAJĄ odchudzania. Są to substancje takie jak (podane nazwy to substancje czynne, nie nazwy handlowe):

Niektóre antydepresanty np. Paroksetyna

Metoprolol (betabloker)

Leki przeciwhistaminowe (które biorę, nie mam problemów z utrzymaniem prawidłowej masy ciała, dowód anegdotyczny😊 )

Kortykosteroidy, glikokortykosteroidy – np. preparaty wziewne dla chorych na astmę

NLPZ – niesteroidowe leki przeciwzapalne

niektóre leki przeciwpadaczkowe

A jeśli jesteśmy zdrowi....


Ludzkie ciało to niesamowicie złożona, fascynująca „maszyna”. Gdy pewne mechanizmy zostają zaburzone, nasze ciało dostosowuje się do zmian, a my możemy zaobserwować tego konsekwencje.


Pierwszą kwestią, którą należy nakreślić jest podstawowa przemiana materii (PPM). PPM to ilość energii (kcal) potrzebna do utrzymania podstawowych funkcji życiowych jak oddychanie, praca serca czy mózgu. Ilość ta jest niezbędna do prawidłowego przebiegu wszystkich procesów warunkujących to, że w ogóle żyjemy. Kiedy brakuje dowozu energii na te podstawowe funkcje, nasze ciało sprawnie reaguje modyfikując szlaki metaboliczne i dopasowując się do nowych warunków (adaptacja) – mówimy wtedy zazwyczaj, że „metabolizm spowalnia”. Spowolniony metabolizm możemy odczuwać jako brak sił, apatię, silniejsze odczuwania zimna, ogólnie złe samopoczucie.


zdjęcie: wystawa BodyWorlds, Warszawa, 2019

Warto wiedzieć też, że ilość przyjmowanej energii wpływa na pracę tarczycy- narządu mającego ogromny wpływ na tempo metabolizmu. Jeśli organizm jest przewlekle niedożywiony dochodzi do spadku syntezy i konwersji hormonów tarczycowych co wiąże się ze spadkiem tempa metabolizmu.


Nadmierna aktywność fizyczna również może nie przynieść oczekiwanych rezultatów. Wiąże się to z tym, że ciągłe przetrenowanie wraz z niewłaściwą dietą nie tylko mogą prowadzić do zaburzeń metabolizmu, ale także gospodarki hormonalnej. Ciągłe przetrenowanie powoduje zbyt wysokie stężenie kortyzolu, który ma wpływ na procesy redukcji masy ciała. Kortyzol działa na funkcjonowanie wielu narządów i metabolizm związków, takich jak glukoza, kwasy tłuszczowe oraz wydzielanie neurotransmiterów. W przeważającym stopniu wpływa na gospodarkę węglowodanową, stymulując glukoneogenezę w wątrobie oraz hamując zużycie glukozy w tkankach obwodowych. Może mieć przez to wpływ na rozwój insulinooprności, która jest czynnikiem sprzyjającym gromadzeniu tkanki tłuszczowej, szczególnie w okolicach brzucha. Warto wspomnieć, że poziom kortyzolu podnosi się również w wyniku przewlekłego stosowania restrykcji żywieniowych.


Być może będziecie zaskoczeni, ale w przypadku diety redukcyjnej bardzo ważna jest też ilość i jakość snu. Związek między snem a masą ciała ciągle jest przedmiotem badań, choć pojawiło się już wiele publikacji. Właściwa ilość snu wpływa na prawidłową regenerację organizmu, co przekłada się na prawidłowe funkcjonowanie w ciągu dnia. Brak snu lub jego niska jakość wiąże się z syntezą i aktywnością hormonów takich jak grelina czy leptyna odpowiedzialnych za odczuwanie głodu lub sytości. Nieodpowiednia ilość snu stymuluje wydzielanie greliny, zaś zmniejsza leptyny ( jesteśmy bardziej głodni).



Reasumując: chcąc zredukować masę ciała nie ma potrzeby głodzić się i katować na siłowni. Spowoduje to więcej szkód niż pożytku. W zupełności wystarczy dobrze zbilansowany plan żywieniowy i adekwatna ilość wysiłku fizycznego, aby ciało dostosowało się do zarządzonych przez Was zmian. Pamiętajcie, że nie zawsze "da się naprawić" to co "zepsuliśmy". Warto o siebie zadbać, aby jak najdłużej cieszyć się zdrowym, dobrej jakości życiem. To nie jest "tylko ciało". To jedyne jakie macie, unikatowe, fascynujące narzędzie do życia.

1 wyświetlenie0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie